niedziela, 9 marca 2014

Kituś&Filuś

Jak tam Wasze kotki, marcują już? U nas Kitek marcuje, ale Filip jeszcze nie. Filipa czeka zabieg kastracji, ale czekamy aż zacznie znaczyć- i coś się doczekać nie możemy :D
Jest dość ładnie, więc kotki już sobie hasają po balkonie, niestety Filip załapał głupi zwyczaj, miauczy na przejeżdzające auta, i to tak jakby mu się coś stało. Nie wiem dlaczego tak robi, śmiejemy się, że liczy i potrafi tylko do 1, dlatego taki zdenerwowany, że musi ciągle zaczynać od nowa :)


A tak sobie odpoczywamy :D (Filip tak czasami siada- jak człowiek)


 
Najbardziej oblegana miejscówka :D

piątek, 21 lutego 2014

Filipek



Czesanko :D Na szczęście Filip lubi się czesać (mruczy nawet), bo Kitek niestety ale ucieka gdzie pieprz rośnie jak widzi szczotkę :)



Nie możemy go oduczyć włażenia do doniczki :/ Niestety, ale Filip jak tam włazi to po prostu nas ignoruje, reszta świata nie istnieje, tylko kwiatek. Martwi mnie to bo czytałam, że draceny są dla kotów trujące. Na szczęście Filip jej nie gryzie, tylko wiesza sie jak tarzan :)

niedziela, 16 lutego 2014

Jedziemy na wycieczkę bierzemy koty w teczkę

Pojechaliśmy na parę dni w rodzinne strony. Nasze kotki lubią tutaj jeździć, bo tu jest większy dom i mogą się wybiegać za wszystkie czasy. No i jest jeszcze jeden kocur :) Filip chyba trochę zapomniał ostatnią wizyte bo nie chciał wyjść z transportera.
Podróż przeżyły dobrze, po ostatnim razie mieliśmy obawy (Filip zrobił kupę na Kitusia). Musimy kupić drugi transporter, czy polecacie jakieś? Mamy taki zwykły plastikowy i teraz chcemy inny :)



czwartek, 6 lutego 2014

Brojenie część pierwsza




Oj dzisiaj Fillipek nam nabroił troszeczkę, jednocześnie nas przestraszył. Wiecie co zrobił? Wskoczył do sedesu, otwartego. Nie wiem co mu strzeliło do głowy, nigdy tego nie robił. Oczywiście zaraz z niego wyskoczył (do połowy mokry), ale i tak trzeba było go umyć bo wiadomo, detergenty raczej zdrowe dla niego by nie były jakby się zaczął wylizywać.
Także od dzisiaj pamiętamy aby sedes zamykać :)

Tak nawiasem przypomniało mi to pewną (bardzo przykrą) sytuacje... Zasłyszaną z wiarygodnego (niestety) źródła, które to pewnego dnia opowiedziało mi jak to koleżanka przyszła do pracy oszołomiona i okazało się, że wyprała swojego kotka w pralce... Po prostu włożyła pranie, zaczęła robić coś innego, kotek w tym momencie musiał wejść do pralki, Pani przyszła i włączyła... Drastyczne, naprawdę, nawet nie chcę myśleć o tym jakie poczucie winy musiała czuć ta Pani. Oczywiście kotek umarł... Wyobraźcie sobie jej szok jak wyjmowała go z tej pralki. Dlatego przestroga też dla Was wszystkich- pamiętajcie aby zawsze sprawdzać pralkę. Ja od tego czasu robię to za każdym razem, nawet upewniam się, że koty są w innym pomieszczeniu. Smutna historia, ale może pomoże ona jakiemuś kociakowi i jego Pańcia najpierw sprawdzi pralkę

środa, 5 lutego 2014

Miłość jest trudna...

Powiem Wam szczerze, że zawsze myślałam, że mój Kituś jest bardzo przyjacielski i że w razie drugiego kotka nie będzie problemu. Oj przeliczyłam się, przeliczyłam. Pierwszy moment jak Kitek zobaczył Filipa- szok, Kitek nie wiedział co zrobić, stał i się nie ruszał (mamy filmik :D). Przez ok dwa tygodnie było obwąchiwanie, a raczej próby, bo Kitek uciekał od Filipa, a jak już Filip go dopadł to były walki i piski. Filip tak piszczał, że nie wiedzieliśmy czy czasami Kitek nie postępuje z nim za ostro. Po ok 3 tygodniach było lepiej, nasze kotki już funkcjonowały normalnie, Kitek nie uciekał przed Filipem, ale nadal nie lubił jak go Filip dotykał :P Nie dawał się np przytulić razem z Filipem. A teraz? Teraz śpią razem, biorą "prysznic" razem- Kitek myje Filipa. Jednym słowem miłość :) Ale łatwo nie było.
Wniosek jest taki, że koty same do siebie dotrą, czasami może to trwać miesiąc a czasami tydzień, jednak wydaje mi się, że prędzej czy później się pokochają :)








P.S Polub na facebooku

niedziela, 2 lutego 2014

Koci charakter


Muszę Wam powiedzieć, że trafiły nam się dwa różne kotki (pod względem charakteru). Zazwyczaj spotykałam się z opinią, że persy są wredne itp, zawsze powtarzałam, że mówią to chyba osoby, które w życiu persa nie miały. Nasz Kituś to jest tak kochany i grzeczny kotek, że grzeczniejszego chyba na świecie nie ma :D Naprawdę. Jeszcze zanim do naszego domu "przyszedł" Filip to zawsze rano przychodził się przytulić, w ciągu dnia siadał na kolana i chciał pieszczot, nic nie niszczy, nie drapie, nie dewastuje- nie widziałam żadnej wredoty. Z kolei Filip ma całkiem inny charakter- przede wszystkim, jest zazdrosny! Naprawdę, jak Kituś przyjdzie się przytulić to zaraz obok jest Filip, albo jak mówi się do Kitusia to zaraz Filip miauczy. Właśnie co do miauczenia- Kituś miauczy tylko jak jest głodny albo jak mu się nudzi, a Filip to taka piszczałka, potrafi po prostu piszczeć- bez powodu :) Straszna gaduła z niego, czasami mam wrażenie, że nam odpowiada. No i nie wiemy czemu, ale czasami potrafi się zsikać gdzie indziej niż kuweta- po prostu. Nie wiem czy to dlatego, że jest jeszcze młody, czy o co chodzi. No i drapie, Kituś w czasie zabawy nigdy nie wyciągał pazurków, a Filip potrafi podrapać do krwi. Lubi też wskakiwać na ludzi i wspinać się po nogawce- Kituś z kolei to "boidudek" wszystkiego się boi, a najbardziej wysokości i czarnych przedmiotów :D 
Jak widzicie- dwa różne kotki, ale nadal jestem przekonana, że ten mit o wredocie jest rozpuszczany przez ludzi, którzy persa nie mieli. Co Wy o tym myślicie?





czwartek, 30 stycznia 2014

Ja się cytrusów nie boję!

Mówi się, że koty boją się cytrusów. Jak Filip nam siusiał pod drzwi to słyszałam i czytałam rady typu- popsikajcie czymś cytrusowym, połóżcie skórki pomarańczy. Niestety- nasze koty się cytrusów nie boją. Filip myśli, że to zabawka, a Kituś... Kituś raz przyszedł cały pachnący pomarańczami- wytarzał się w obierkach :D Więc wniosek taki, że nasze koty są nieustraszone jeśli chodzi o limonen w cytrusach :D