czwartek, 6 lutego 2014

Brojenie część pierwsza




Oj dzisiaj Fillipek nam nabroił troszeczkę, jednocześnie nas przestraszył. Wiecie co zrobił? Wskoczył do sedesu, otwartego. Nie wiem co mu strzeliło do głowy, nigdy tego nie robił. Oczywiście zaraz z niego wyskoczył (do połowy mokry), ale i tak trzeba było go umyć bo wiadomo, detergenty raczej zdrowe dla niego by nie były jakby się zaczął wylizywać.
Także od dzisiaj pamiętamy aby sedes zamykać :)

Tak nawiasem przypomniało mi to pewną (bardzo przykrą) sytuacje... Zasłyszaną z wiarygodnego (niestety) źródła, które to pewnego dnia opowiedziało mi jak to koleżanka przyszła do pracy oszołomiona i okazało się, że wyprała swojego kotka w pralce... Po prostu włożyła pranie, zaczęła robić coś innego, kotek w tym momencie musiał wejść do pralki, Pani przyszła i włączyła... Drastyczne, naprawdę, nawet nie chcę myśleć o tym jakie poczucie winy musiała czuć ta Pani. Oczywiście kotek umarł... Wyobraźcie sobie jej szok jak wyjmowała go z tej pralki. Dlatego przestroga też dla Was wszystkich- pamiętajcie aby zawsze sprawdzać pralkę. Ja od tego czasu robię to za każdym razem, nawet upewniam się, że koty są w innym pomieszczeniu. Smutna historia, ale może pomoże ona jakiemuś kociakowi i jego Pańcia najpierw sprawdzi pralkę

9 komentarzy:

  1. Straszna historia,słyszałam już takie, od zawsze sprawdzam pralkę i zamykam klapę,natomiast w lecie o mało nie wyprałam nietoperza który zaplątał się w poszwie wywieszonej na balkonie przed praniem...zgroza ale finał szczęśliwy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że skończyło się dobrze :)

      Usuń
  2. Mozart na szczęście odczuwa potrzebę bycia w łazience tylko wtedy gdy ktoś z Łysych ma.wtedy wchodzi do umywalki, prosi żeby odkręcić wodę i tapla się jak kaczka. Hm. Kaczkot. Z Filipkiem łapy mogą sobie podać! :D
    Skoro już przy nieszczęśliwych wypadkach. Jako mała dziołszka mieszkałam z mamą u babci. I miałam tam kotkę. Ukochaną Kulkę. I Kulka któregoś dnia spała obok mnie na kanapie i obudziła się, wystraszyła wiszących paprotek i pobiegła pędem do przodu. Niestety uderzyła głową w ścianę i... Poszły kręgi. Dlatego zmraża mnie, kiedy Mozart nagle zaczyna świrować i biegać i wybiegać chuolera wie gdzie. Stąd i łazienka zamknięta. Taki mój prywatny, trochę czasem nawet irracjonalny lęk, po Kulce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój Filipek wybił sobie prawdopodobnie ząbek tak biegając, chciał wbiec pod łóżku i nie zdążył się "skulić" i uderzył głową. Na szczęście był to mleczak :P Ale kieł, śmiesznie wyglądał. Kaczkot:D A podobno koty boją się wody :P

      Usuń
  3. Znam też kilka przypadków kotów uratowanych po praniu. To było ciężka i trudna walka, ale udało się.
    Moje do pralki nie wchodzą, ale sprawdzam zawsze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim się raz zdarzyło, i jednemu i drugiemu. Teraz zamykam :)

      Usuń
  4. jak mieliśmy małe koty w domu, to wreszcie nauczyłam facetów zamykać sedes, bo jednak mały kot jest nieobliczalny! do pralki żaden się nie garnie, ale i tak sprawdzam

    OdpowiedzUsuń
  5. Koty mają różne pomysły i lubią się pchać w różne miejsca. Mi kilka razy już zdarzyło się kota zamknąć np. w szafie :) A do pralki się nie pakuje na szczęście, ale zawsze to sprawdzam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj zdarzają się straszne wypadki :((
    Ja czytałam o takim gdzie kociak utopił się w WC . Więc lepiej zamykać kibelek ...

    A koleżanka wyprała kota w pralce. Udało się uratować tylko dlatego że w porę się skapnęła że kota nie ma ! Mówiła że o mało na zawał nie zeszła zanim go wyciągnęła. Reanimacja się udała na szczęście .

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za odwiedziny i będzie Nam bardzo miło jak zostawisz komentarz :)

Pozdrawiamy, Kitek i jego "człowieki".